Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 4 Głosów - 4.75 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
MOBBING W SG
27-02-2012, 11:05
Post: #41
MOBBING W SG
Dyrektor złamała nogę. Współczuję. Chciała wrócić do pracy. O kulach, ledwo chodząc, ale chodząc. Podziwiam. Tylko, dlaczego za przejazdy do pracy ma płacić Straż Graniczna? To 60 km dziennie. I bardzo, bardzo naiwne pytanie. Czy na taką pomoc może liczyć każdy funkcjonariusz i pracownik Straży Granicznej?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
28-02-2012, 08:09
Post: #42
RE: MOBBING W SG
(27-02-2012 11:05 )czapajew napisał(a):  Dyrektor złamała nogę. Współczuję. Chciała wrócić do pracy. O kulach, ledwo chodząc, ale chodząc. Podziwiam. Tylko, dlaczego za przejazdy do pracy ma płacić Straż Graniczna? To 60 km dziennie. I bardzo, bardzo naiwne pytanie. Czy na taką pomoc może liczyć każdy funkcjonariusz i pracownik Straży Granicznej?

Zgadnij?
Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa...kto wydaje zgodę na dopuszczenie do pracy w takich sytuacjach? Bo skoro nie można do pracy samodzielnie dojechać, tzn. że nie jest się w 100% zdrowym...Czy może się mylę...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
28-02-2012, 08:39
Post: #43
RE: MOBBING W SG
(28-02-2012 08:09 )Kwatera Główna napisał(a):  
(27-02-2012 11:05 )czapajew napisał(a):  Dyrektor złamała nogę. Współczuję. Chciała wrócić do pracy. O kulach, ledwo chodząc, ale chodząc. Podziwiam. Tylko, dlaczego za przejazdy do pracy ma płacić Straż Graniczna? To 60 km dziennie. I bardzo, bardzo naiwne pytanie. Czy na taką pomoc może liczyć każdy funkcjonariusz i pracownik Straży Granicznej?

Zgadnij?
Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa...kto wydaje zgodę na dopuszczenie do pracy w takich sytuacjach? Bo skoro nie można do pracy samodzielnie dojechać, tzn. że nie jest się w 100% zdrowym...Czy może się mylę...
No niestety Panowie.To "dwór " ustanawia etykietę panującą na nim.Pytanie czy ta pani gdy złamała nogę otrzymała L-4 bo jeśli nie to nie ma sprawy,jeśli tak to gdybyśmy podlegali pod ZUS to kontrola nasłana przez niego ,dowaliła by pajdę 01 - jeśli ta pani przedłożyła L-4 , to pracodawca nie może dopuścić jej do służby/pracy.A na pewno je przedłożyła ponieważ jak pisaliście zwróciła się do "starego" o dopuszczenie jej do służby/pracy a nawet użyczenie do jej dowozu do miejsca pracy pojazdu .I jeszcze jedno ,co na to szef resortowej komisji lekarskiej ?.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
28-02-2012, 16:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-02-2012 22:13 przez czapajew.)
Post: #44
MOBBING W SG
Dyrektor znana ze swojej miłości do dymu tytoniowego, kopci na dworze gdzie chce i kiedy chce. Kilka dni temu na polecenie Króla wysłała do poddanych pismo w sprawie palenia tytoniu. A raczej zakazu palenia w miejscach „…nie spełniających wymagań określonych dla palarni…”. Widać, że w swojej komnacie nie ma lustra. Dlatego nie widzi siebie, ani tego, że to też nie palarnia. Czytam dalej i „Naruszanie przepisów w tym zakresie wiąże się również z możliwością wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji służbowych wobec funkcjonariuszy i pracowników.” A wobec siebie, jakie wnioski wobec siebie? Spalenie na stosie petów? Zakaz palenia przy tronie? Jak już Król podarował karocę, to może da osobistą palarnię? Nie będziesz się wtedy z pospólstwem zadawać. I na koniec „Mając powyższe na uwadze proszę o podjęcie kroków, zmierzających do wyeliminowania tego negatywnego zjawiska”. Królu czas dać przykład! Zacznij od zasiadających przy tronie…..

Co na to Król ……Pomyślał sobie – Muszę wytrwać do końca tej procesji – i tylko jeszcze bardziej dumnie się wyprężył, a za nim podążali jego wierni dworzanie, niosąc tren, którego nie było. Hans Christian Andersen
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
03-03-2012, 18:54
Post: #45
MOBBING W SG
Po ostatnich wpisach na Dworze zawrzało. Kto śmiał pisać takie rzeczy? Szczególne wzburzenie daje się zauważyć u pierwszej Damy Papierowej. Znanej też, jako Dama Pierogowa. To z racji wyjazdów po pierogi dla rządzących. Niestety życie poddanych na Dworze do łatwych nie należy. Nie wolno nosić dżinsów czy koszul w kratę. Paniom Dworu zabronione są też odzienia z jakimkolwiek dekoltem. Podobnież z zazdrości… Damy muszą też dbać o właściwą temperaturę zupy dla Królowej oraz odpowiednią jakość i ilość śmietany. Te robiące kanapki mają lżej, w tym przypadku Królowa jest mniej wymagająca… A owoce np. mandarynki, kto nosi teraz mandarynki?

Co na to Król ……Pomyślał sobie – Muszę wytrwać do końca tej procesji – i tylko jeszcze bardziej dumnie się wyprężył, a za nim podążali jego wierni dworzanie, niosąc tren, którego nie było. Hans Christian Andersen
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
03-03-2012, 21:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2012 21:45 przez Kwatera Główna.)
Post: #46
RE: MOBBING W SG
(03-03-2012 18:54 )czapajew napisał(a):  Po ostatnich wpisach na Dworze zawrzało. Kto śmiał pisać takie rzeczy? Szczególne wzburzenie daje się zauważyć u pierwszej Damy Papierowej. Znanej też, jako Dama Pierogowa. To z racji wyjazdów po pierogi dla rządzących. Niestety życie poddanych na Dworze do łatwych nie należy. Nie wolno nosić dżinsów czy koszul w kratę. Paniom Dworu zabronione są też odzienia z jakimkolwiek dekoltem. Podobnież z zazdrości… Damy muszą też dbać o właściwą temperaturę zupy dla Królowej oraz odpowiednią jakość i ilość śmietany. Te robiące kanapki mają lżej, w tym przypadku Królowa jest mniej wymagająca… A owoce np. mandarynki, kto nosi teraz mandarynki?

Co na to Król ……Pomyślał sobie – Muszę wytrwać do końca tej procesji – i tylko jeszcze bardziej dumnie się wyprężył, a za nim podążali jego wierni dworzanie, niosąc tren, którego nie było. Hans Christian Andersen
A że Królowa wybredną jest kanapki za pewne muszą spełniać pewnie wymogi, byle czego nie zje...
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
04-03-2012, 20:32
Post: #47
MOBBING W SG
To może jakaś zupka albo kanapka z "wkładką'?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
04-03-2012, 21:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-03-2012 21:40 przez quasimodo1.)
Post: #48
RE: MOBBING W SG
(04-03-2012 20:32 )partyzant napisał(a):  albo kanapka z "wkładką'?
To znowu pójdzie jej w biodra.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-03-2012, 08:40
Post: #49
RE: MOBBING W SG
Pewnie i tak nie zauważy, bo "lustereczko" da jak zwykle właściwą odpowiedź...Big Grin
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-03-2012, 09:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-03-2012 09:30 przez czapajew.)
Post: #50
MOBBING W SG
[Obrazek: lizus.jpg]

Co dzisiaj podajemy Królowej? Radca to pewnie z zupką przyleci... a inni?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-03-2012, 10:48
Post: #51
RE: MOBBING W SG
Z tym podawaniem to bym był ostrożny.Wiesz ,co " młode wojsko " robiło "staremu wojsku " podczas parzenia czaju czy zupek z torebki ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-03-2012, 14:03
Post: #52
RE: MOBBING W SG
Racja quasimodo1Wink kto był to pamięta... Smile niejeden robił później bardzo dziwną minęBig Grin
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-03-2012, 18:37
Post: #53
RE: MOBBING W SG
(05-03-2012 10:48 )quasimodo1 napisał(a):  Z tym podawaniem to bym był ostrożny.Wiesz ,co " młode wojsko " robiło "staremu wojsku " podczas parzenia czaju czy zupek z torebki ?

To się moczenie kindybała nazywało Big Grin
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
06-03-2012, 15:24
Post: #54
RE: MOBBING W SG
Chcę odnieść się do tych niezbyt miłych komentarzy. Od dłuższego czasu myślę o tym, jak musi być zdesperowany człowiek- by wypisywać podobne do powyższych rzeczy, zamiast w zdrowym odruchu wyjaśnić sytuację ze swoim przełożonym.
Nie mam zamiaru nikogo osądzać, bo żeby to robić, trzeba być samemu w porządku, a uważam, że nie ma ludzi bez skazy. Sądzę, że sami stwarzamy wiele niezdrowych sytuacji w miejscu pracy. Człowiek nie powinien obawiać się drugiego człowieka, bez względu na jego stanowisko. W stosunku do przełożonych powinniśmy zamienić strach- na szacunek, jak do każdego człowieka.
Choć nie jestem na wysokim stanowisku, tego typu dylematy są mi obce. Czy nie warto zastanowić się jak odnosimy się do swoich koleżanek i kolegów z pracy? Czy nie obgadujemy ich w pustej złości, gdy tylko postawią nogę za próg?
Oczywiście, gdy przełożony nas chwali, jesteśmy dumni, zadowoleni, i również chwalimy jego osobę; ale- gdy nas krytykuje...? niestety, w niektórych osobach zbiera się tyle jadu i niepotrzebnej frustracji, że nie radzą sobie z emocjami, wylewają z siebie gorycz pisząc zjadliwe komentarze.
Mnie osobiście nikt nie zmusiłby do większej zbiórki na jakiś prezent dla osoby, której nie toleruje. Możecie powiedzieć, że jest to wyraźny znak niechęci i niepotrzebne ryzyko w środowisku koleżeńskim, ale dla mnie to też jest kwestia cywilnej odwagi. Uważam, że można kupić kwiat, złożyć życzenia- podobny gest nie jest wielkim wyzwaniem, a z pewnością byłby równie mile widziany, co droższe prezenty. Co ważne- osoby które zdecydowały się na takowy, droższy- najwyraźniej zrobiły to- z czystej sympatii, i szacunku do tej Pani Dyrektor. Jakiego typu muszą być relacje między ludźmi, by szczypać się o podobne kwestie...
Nie sztuka jest mieć dobre zdanie o kimś, gdy sytuacja jest sielankowa, lecz wtedy, gdy są jakieś zawodowe niepowodzenia. Tyle jest w nas zazdrości i nienawiści, że nawet uśmiech- prosty a jak miły sposób na poprawienie kontaktu- z osobą, której niekoniecznie lubimy, wywołuje u niektórych osób zanik zwyczajowych, ludzkich odruchów. Zazdrość, zazdrość i jeszcze raz zazdrość.
Nic dziwnego, że niektórzy boją się uśmiechnąć, zagadać do innych- bo w atmosferze takich pomówień zaraz będą posądzeni o podlizywanie się i kumoterstwo. Czy tak powinno być? Ludzie, pozbądźcie się obaw, rozmawiajmy więcej. Wyjaśniajmy to, co nas boli, ale w oczy, a nie przez rzucone w eter kwestie. Czy nie jest to prostsze, bardziej naturalne, oczyścić atmosferę, nim z całego tajonego rozżalenia nie będzie można wytrzymać?
Nadmiar „energii”, można spożytkować w bardziej konstruktywny sposób: z tego, co się orientuję, to w naszym miejscu pracy jest parę osób, które potrzebują większej uwagi, np. chorzy koledzy i koleżanki, lub ich dzieci. Pomyślmy o tym jak im pomóc- to jest piękny cel, pomagać innym. Nie sądzicie, że to ambitniejsza sprawa, niż czatowanie, kiedy tylko można napisać jadowity komentarz?
Nie sztuka jest lubić przyjaciół- sztuką jest porozumieć się z "wrogiem"!

Na koniec przytoczę tu cytat: "Uczmy się kochać ludzi- tak szybko odchodzą", i przypomnę, że nie jesteśmy od wydawania wyroków na siebie nawzajem.

Życzę wzajemnej wyrozumiałości, i polepszenia kontaktów w pracy.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
06-03-2012, 18:01
Post: #55
MOBBING W SG
A co, jeśli inaczej się nie da? Może chodzi o to, żeby przełożeni przełożonej i jego przełożeni to przeczytali. Latanie z papierem, czy przełożony powinien stawiać podwładnych w takiej sytuacji? Bez względu na stopień zażyłości. Powinien? Czy może mówić „jak już macie mi g….. kupić to kupcie złoty łańcuszek”. Czy wypada mu przyjmować bardzo drogie prezenty? Czy przyjacielskie układy z Komendantem, upoważniają tego przełożonego do tekstów w stylu „właśnie op…. szefa”? Odpowiedz sobie sam na te wszystkie „Czy?”.
Ja największy problem widzę w tym, że to wszystko prawda ……

Co na to Król ……Pomyślał sobie – Muszę wytrwać do końca tej procesji – i tylko jeszcze bardziej dumnie się wyprężył, a za nim podążali jego wierni dworzanie, niosąc tren, którego nie było. Hans Christian Andersen
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
06-03-2012, 20:33
Post: #56
RE: MOBBING W SG
(06-03-2012 15:24 )Delfinek napisał(a):  Chcę odnieść się do tych niezbyt miłych komentarzy. Od dłuższego czasu myślę o tym, jak musi być zdesperowany człowiek- by wypisywać podobne do powyższych rzeczy, zamiast w zdrowym odruchu wyjaśnić sytuację ze swoim przełożonym.
Nie mam zamiaru nikogo osądzać, bo żeby to robić, trzeba być samemu w porządku, a uważam, że nie ma ludzi bez skazy. Sądzę, że sami stwarzamy wiele niezdrowych sytuacji w miejscu pracy. Człowiek nie powinien obawiać się drugiego człowieka, bez względu na jego stanowisko. W stosunku do przełożonych powinniśmy zamienić strach- na szacunek, jak do każdego człowieka.
Choć nie jestem na wysokim stanowisku, tego typu dylematy są mi obce. Czy nie warto zastanowić się jak odnosimy się do swoich koleżanek i kolegów z pracy? Czy nie obgadujemy ich w pustej złości, gdy tylko postawią nogę za próg?
Oczywiście, gdy przełożony nas chwali, jesteśmy dumni, zadowoleni, i również chwalimy jego osobę; ale- gdy nas krytykuje...? niestety, w niektórych osobach zbiera się tyle jadu i niepotrzebnej frustracji, że nie radzą sobie z emocjami, wylewają z siebie gorycz pisząc zjadliwe komentarze.
Mnie osobiście nikt nie zmusiłby do większej zbiórki na jakiś prezent dla osoby, której nie toleruje. Możecie powiedzieć, że jest to wyraźny znak niechęci i niepotrzebne ryzyko w środowisku koleżeńskim, ale dla mnie to też jest kwestia cywilnej odwagi. Uważam, że można kupić kwiat, złożyć życzenia- podobny gest nie jest wielkim wyzwaniem, a z pewnością byłby równie mile widziany, co droższe prezenty. Co ważne- osoby które zdecydowały się na takowy, droższy- najwyraźniej zrobiły to- z czystej sympatii, i szacunku do tej Pani Dyrektor. Jakiego typu muszą być relacje między ludźmi, by szczypać się o podobne kwestie...
Nie sztuka jest mieć dobre zdanie o kimś, gdy sytuacja jest sielankowa, lecz wtedy, gdy są jakieś zawodowe niepowodzenia. Tyle jest w nas zazdrości i nienawiści, że nawet uśmiech- prosty a jak miły sposób na poprawienie kontaktu- z osobą, której niekoniecznie lubimy, wywołuje u niektórych osób zanik zwyczajowych, ludzkich odruchów. Zazdrość, zazdrość i jeszcze raz zazdrość.
Nic dziwnego, że niektórzy boją się uśmiechnąć, zagadać do innych- bo w atmosferze takich pomówień zaraz będą posądzeni o podlizywanie się i kumoterstwo. Czy tak powinno być? Ludzie, pozbądźcie się obaw, rozmawiajmy więcej. Wyjaśniajmy to, co nas boli, ale w oczy, a nie przez rzucone w eter kwestie. Czy nie jest to prostsze, bardziej naturalne, oczyścić atmosferę, nim z całego tajonego rozżalenia nie będzie można wytrzymać?
Nadmiar „energii”, można spożytkować w bardziej konstruktywny sposób: z tego, co się orientuję, to w naszym miejscu pracy jest parę osób, które potrzebują większej uwagi, np. chorzy koledzy i koleżanki, lub ich dzieci. Pomyślmy o tym jak im pomóc- to jest piękny cel, pomagać innym. Nie sądzicie, że to ambitniejsza sprawa, niż czatowanie, kiedy tylko można napisać jadowity komentarz?
Nie sztuka jest lubić przyjaciół- sztuką jest porozumieć się z "wrogiem"!

Na koniec przytoczę tu cytat: "Uczmy się kochać ludzi- tak szybko odchodzą", i przypomnę, że nie jesteśmy od wydawania wyroków na siebie nawzajem.

Życzę wzajemnej wyrozumiałości, i polepszenia kontaktów w pracy.

Ty to chyba jakimś kapelanem jesteś, taka miłość popłynęła z postu - "W stosunku do przełożonych powinniśmy zamienić strach- na szacunek, jak do każdego człowieka". Jeszcze o zasadach etyki nie wspomniałeś aby pomawiających sumienie zadusiło przed emeryturą.

http://www.zmieleni.pl/
https://www.youtube.com/watch?feature=pl...ckjYVki0-s
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
06-03-2012, 22:18
Post: #57
RE: MOBBING W SG
Widzisz delfinek, problem w tym, że nie każdy zasługuje na to by go szanować. Wyobraź sobie, że miałem dwóch takich przełożonych, których szanowałem i szanuję po dziś dzień - choć byli to goście twardzi, niełatwi we współpracy i potrafiący postawić wszystkich wokoło do pionu, to jednak mieli jedną cechę, której teraz tak bardzo brakuje pewnym osobom na tzw. "stanowiskach" - byli SPRAWIEDLIWI.
A wszyscy ci, którzy promują kumoterstwo, donosicielstwo, brązowe nosy itp. jak dla mnie nie zasługują na szacunek.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07-03-2012, 19:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-03-2012 19:53 przez Kwatera Główna.)
Post: #58
RE: MOBBING W SG
(06-03-2012 15:24 )Delfinek napisał(a):  Chcę odnieść się do tych niezbyt miłych komentarzy. Komentarze nie mogą być miłe, bo osoba swoim zachowaniem i sposobem bycia takowe komentarze prowokuje. Od dłuższego czasu myślę o tym, jak musi być zdesperowany człowiek- by wypisywać podobne do powyższych rzeczy, zamiast w zdrowym odruchu wyjaśnić sytuację ze swoim przełożonym. Czy ty sobie wyobrażasz, że ktoś idzie do swojego przełożonego i mówi "Słuchaj nie podoba mi się w twoje zachowanie i sposób w jaki nas traktujesz" To by była ostatnia rozmowa z przełożonym - następnie odebrałbyś rozkaz w kadrach
Sądzę, że sami stwarzamy wiele niezdrowych sytuacji w miejscu pracy. Człowiek nie powinien obawiać się drugiego człowieka, bez względu na jego stanowisko. Ha, ha, ha - dla taboretów nie ma to żadnego znaczenia i albo sam nie wierzysz w to co piszesz, albo jesteś jednym z nich.W stosunku do przełożonych powinniśmy zamienić strach- na szacunek, jak do każdego człowieka. no brawo! Już widzę, dziękuję szefie, że mnie opierdzielasz bez powodu.
Choć nie jestem na wysokim stanowisku, tego typu dylematy są mi obce. Czy nie warto zastanowić się jak odnosimy się do swoich koleżanek i kolegów z pracy? Czy nie obgadujemy ich w pustej złości, gdy tylko postawią nogę za próg? Coś mi się zdaje, że masz szerokie doświadczenie w tej dziedzinie
Oczywiście, gdy przełożony nas chwali, jesteśmy dumni, zadowoleni, i również chwalimy jego osobę; ale- gdy nas krytykuje...? niestety, w niektórych osobach zbiera się tyle jadu i niepotrzebnej frustracji, że nie radzą sobie z emocjami, wylewają z siebie gorycz pisząc zjadliwe komentarze. Ta pani chwali tylko popleczników i podpierdalaczy - reszta zasługuje na pogardę i znieważenie, bez względu jakiego "cudu dokonają"
Mnie osobiście nikt nie zmusiłby do większej zbiórki na jakiś prezent dla osoby, której nie toleruje. Nikt nikogo do niczego nie zmusza - efekty przychodzą same Możecie powiedzieć, że jest to wyraźny znak niechęci i niepotrzebne ryzyko w środowisku koleżeńskim, ale dla mnie to też jest kwestia cywilnej odwagi. Uważam, że można kupić kwiat, złożyć życzenia- podobny gest nie jest wielkim wyzwaniem, a z pewnością byłby równie mile widziany, co droższe prezenty. Tak, jak lizusosostwo i wazeliniarstwo! Gratuluję pomysłu Co ważne- osoby które zdecydowały się na takowy, droższy- najwyraźniej zrobiły to- z czystej sympatii, i szacunku do tej Pani Dyrektor. Ty na prawdę nie wiesz co mówisz człowieku - TO JEST WAZELINA! Jakiego typu muszą być relacje między ludźmi, by szczypać się o podobne kwestie... Oczywiście, przejdźmy nad tym do porządku dziennego.
Nie sztuka jest mieć dobre zdanie o kimś, gdy sytuacja jest sielankowa, lecz wtedy, gdy są jakieś zawodowe niepowodzenia. Tyle jest w nas zazdrości i nienawiści, że nawet uśmiech- prosty a jak miły sposób na poprawienie kontaktu- z osobą, której niekoniecznie lubimy, wywołuje u niektórych osób zanik zwyczajowych, ludzkich odruchów. Zazdrość, zazdrość i jeszcze raz zazdrość. Tu przyświeca jedna zasada TKM
Nic dziwnego, że niektórzy boją się uśmiechnąć, zagadać do innych- bo w atmosferze takich pomówień zaraz będą posądzeni o podlizywanie się i kumoterstwo. Królowa plebsu nie zauważa, nie każdy ma do tego prawo. Czy tak powinno być? Ludzie, pozbądźcie się obaw, rozmawiajmy więcej. Wyjaśniajmy to, co nas boli, ale w oczy, a nie przez rzucone w eter kwestie. Czy nie jest to prostsze, bardziej naturalne, oczyścić atmosferę, nim z całego tajonego rozżalenia nie będzie można wytrzymać? Zadałeś sobie może pytanie kto do takiej sytuacji doprowadził - odpowiedź jest jedna!
Nadmiar „energii”, można spożytkować w bardziej konstruktywny sposób: z tego, co się orientuję, to w naszym miejscu pracy jest parę osób, które potrzebują większej uwagi, np. chorzy koledzy i koleżanki, lub ich dzieci. Pomyślmy o tym jak im pomóc- to jest piękny cel, pomagać innym. Cel jak najbardziej szczytny i na pewno nie zostawia się ludzi w potrzebie. Ale nie można tolerować takich sytuacji jakie mają miejsce. Nie sądzicie, że to ambitniejsza sprawa, niż czatowanie, kiedy tylko można napisać jadowity komentarz?
Nie sztuka jest lubić przyjaciół- sztuką jest porozumieć się z "wrogiem"! Przeczytaj jeszcze raz co piszesz- NIE DA SIĘ!!! z prostej przyczyny, królewski dwór to jednostka "elytarna" i nie każdy ma do niej wstęp.

Na koniec przytoczę tu cytat: "Uczmy się kochać ludzi- tak szybko odchodzą", i przypomnę, że nie jesteśmy od wydawania wyroków na siebie nawzajem.

Życzę wzajemnej wyrozumiałości, i polepszenia kontaktów w pracy.
[/b]Oby nie długo się polepszyło[/b][b]


(06-03-2012 22:18 )keyser soze napisał(a):  Widzisz delfinek, problem w tym, że nie każdy zasługuje na to by go szanować. Wyobraź sobie, że miałem dwóch takich przełożonych, których szanowałem i szanuję po dziś dzień - choć byli to goście twardzi, niełatwi we współpracy i potrafiący postawić wszystkich wokoło do pionu, to jednak mieli jedną cechę, której teraz tak bardzo brakuje pewnym osobom na tzw. "stanowiskach" - byli SPRAWIEDLIWI.
A wszyscy ci, którzy promują kumoterstwo, donosicielstwo, brązowe nosy itp. jak dla mnie nie zasługują na szacunek.

Masz w 100% rację. SPRAWIEDLIWOŚĆ!!! ale na dworze tego się nie doświadczysz.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
08-03-2012, 10:06
Post: #59
RE: MOBBING W SG
http://www.rp.pl/artykul/102681,834884-N...ndzie.html
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
10-03-2012, 09:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-03-2012 09:21 przez ezech.)
Post: #60
RE: MOBBING W SG
pytanie do kwatery glownej
czy kiedykolwiek powiedziales swojemu przelozonemu ze to jest np niesprawiedliwe, na granicy prawa, ze uwazasz ze to nie jest sluszne...
czy popostu stoisz milczaco i tylko w sobie dusisz chec rzucenia sie mu do gardla...
przelozeni to nie bogowie na nich tez jest bat - łamie prawo, to za to powinien odpowiedziec - na tak ale to juz bedzie donosicielstwo etc ... tak sie nie robi... co to to nie... co inni powiedza - ON podpierd...a
wiec lepiej bluzgac to tu to sam i pokazac ze delfin to dup.wlaz... kapelan... (ta ci to juz wogole liczy sie tylko kasa i maja super - to trzeba zostac nim) zasmucil mnie Twoj stosunek do osoby o innym pogladzie, tak osmieszyc to jest metoda... (czy aby nie stosowana wobec Ciebie przez przelozonych/nego)
staram sie Ciebie zrozumiec- moze jestes w placowce/miejscu w ktorej nagminnie lamie sie prawo, stosuje sie mobbing... to powinienes cos zrobic - media, nszz etc;
pozdrawiam
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Your Website | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS