Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
24-05-2012, 18:08
Post: #61
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
A jak naczelnik WOiN się dowie, ze spiskujecie z kol. przewodniczącym UOZ NSZZ FSG ? Tak obserwując to dochodzę do wniosku, że większość towarzyszy ze ścisłego politbiura to naczelnicy WOiN Smile. WOiN potęgą jest i basta!!!!

http://www.zmieleni.pl/
https://www.youtube.com/watch?feature=pl...ckjYVki0-s
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
30-05-2012, 12:41
Post: #62
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
Najnowsze wieści z TYL-niego Szańca:

Link - ZARZĄD WYWIADU NSZZ FSG USTALIŁ

MUNDUROWI DZIĘKUJĄ RZĄDOWI

LAWINA BIEG OD TEGO ZMIENIA
PO JAKICH TOCZY SIĘ KAMIENIACH
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-05-2012, 07:09
Post: #63
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
czytam czytam i nie wiem sama co Wszyscy chcą od tych związków.
pomagają? - pomagają. przełozonym
załatwiają coś? - załatwiają. dla siebie
kasę za członkowstwo biorą? - biorą, a jak. to główny cel związku
a swoją drogą czy mogą istnieć dwie organizacje związkowe w naszej formacji??
przewodniczacy kolega Planetax, i wtedy grzyb z obślizgłą skórką mógłby mu naskoczyć,
bo pewnie w starych związkach pozostałby sam w Rębiechowie. taki ostatni
Błędny Rycerz....
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-05-2012, 09:39
Post: #64
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
(31-05-2012 07:09 )stokrotka napisał(a):  a swoją drogą czy mogą istnieć dwie organizacje związkowe w naszej formacji??
Ustawa o SG wyrażnie mówi że w formacji może działać tylko jeden związek zawodowy funk.SG i tak samo jest w policji .Ze służb mundurowych tylko strażacy PSP mogą się zrzeszać w związkach zawodowych na podstawie Ustawy o związkach zawodowych i dlatego w ich formacji działają trzy związki zawodowe.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
31-05-2012, 13:05
Post: #65
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
dzięki za odp.... więc co zrobić żeby obecne związki zawodowe były związkami zawodowymi?? jesli nas wcielą do Policji to mam nadzieję, że nasze związki ulegną samoistnemu rozwiązaniu. pozdrawiam wszystkich nie - związkowców.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-06-2012, 08:11
Post: #66
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
Im więcej związków tym większy bałagan. A tak mamy jeden "ustawowy" i panuje w nim tzw. "partyjny" porządek. W sumie coś ostatnio (po unicestwieniu wszystkiego co da się unicestwić) nasze związkowe elity zamknęły się w żelbetonowym bunkrze i znaku życia nie dająWink
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
01-06-2012, 23:38
Post: #67
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
(31-05-2012 13:05 )stokrotka napisał(a):  jesli nas wcielą do Policji to mam nadzieję, że nasze związki ulegną samoistnemu rozwiązaniu.
myślisz, że tam są lepsze ?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
02-06-2012, 14:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-06-2012 15:01 przez piotr pasiak.)
Post: #68
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
Stokrotka , co zrobić ? Zapisz się i działaj . W PSG Wrocław w dniu 24.04.2012 odbyło się od dawna ,, wyczekiwane '' zebranie sprawozdawczo - wyborcze , na ogólną liczbę 86 członków TOZ , w zebraniu wzięło udział aż 16 osób . Choć funkcjonariusze nie mogą narzekać na brak czasu , w większości pełni się tam służby w systemie 24 - godz. ( GG . GBL ) , wynegocjowanym ze stroną służbową przez NSZZ FSG . Jacy członkowie to i takie mamy związki .Nie jęczcie tylko weźcie się do roboty , bo potem narzekacie na struktury i władze , które sami możecie wybierać . Tak z ciekawości , czy ktoś z was krytykujących zgłaszał może jakieś skargi do KKR , bardzo bym chciał zapoznać się z ewentualnymi odpowiedziami .
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
02-06-2012, 16:04
Post: #69
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
(02-06-2012 14:55 )piotr pasiak napisał(a):  Nie jęczcie tylko weźcie się do roboty , bo potem narzekacie na struktury i władze , które sami możecie wybierać . Tak z ciekawości , czy ktoś z was krytykujących zgłaszał może jakieś skargi do KKR , bardzo bym chciał zapoznać się z ewentualnymi odpowiedziami .

Piotrze, cały ten wątek jest skargą.

Takie postawienie sprawy, że "przecież ktoś tych ludzi wybiera", nie oddaje całości problemu. Ci ludzie skutecznie dbają o to, by nikt inny wybrany nie został. W ostateczności wykonują podwójną beczkę, tak jak ppłk SG Adam Pasieka z Koszalina, który gotów jest nawet złamać statut NSZZ FSG, byle tylko ochronić swoje państwo w państwie przed potencjalnymi rywalami.

MUNDUROWI DZIĘKUJĄ RZĄDOWI

LAWINA BIEG OD TEGO ZMIENIA
PO JAKICH TOCZY SIĘ KAMIENIACH
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
03-06-2012, 14:27
Post: #70
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
(02-06-2012 14:55 )piotr pasiak napisał(a):  Stokrotka , co zrobić ? Zapisz się i działaj . W PSG Wrocław w dniu 24.04.2012 odbyło się od dawna ,, wyczekiwane '' zebranie sprawozdawczo - wyborcze , na ogólną liczbę 86 członków TOZ , w zebraniu wzięło udział aż 16 osób . Choć funkcjonariusze nie mogą narzekać na brak czasu , w większości pełni się tam służby w systemie 24 - godz. ( GG . GBL ) , wynegocjowanym ze stroną służbową przez NSZZ FSG . Jacy członkowie to i takie mamy związki .Nie jęczcie tylko weźcie się do roboty , bo potem narzekacie na struktury i władze , które sami możecie wybierać . Tak z ciekawości , czy ktoś z was krytykujących zgłaszał może jakieś skargi do KKR , bardzo bym chciał zapoznać się z ewentualnymi odpowiedziami .



A obecne "władze" związków z tytułu tak narastającej krytyki pod ich adresem i na podstawie liczby funków którzy się wypisali ze struktur związkowych nie mogą abdykować i walnąć się mocno w pierś "mea culpa" wołając???Ehhh nie to s.f .

-pluj świni w oczy ...a świnia że deszcz pada.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
04-06-2012, 08:23
Post: #71
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
własnie. nie wazne jak głosują, ważne kto jest wybierany, albo ogłasza sie tak, żeby tylko poplecznicy przyszli, bo reszta jest zajeta przeprowadzką. co do związków to siedzą i dumają.... tylko o czym?? napewno nie o doli prostego funkcjonariusza.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07-06-2012, 11:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-06-2012 11:55 przez piotr pasiak.)
Post: #72
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
Ogłoszenie o wyborach rozwieszone zostało z miesięcznym wyprzedzeniem we wszystkich możliwych miejscach w psg , oprócz tego wysyłane były mejle z informacją o wyborach , przeprowadzkę to mieliśmy 10 marca . W tym dniu przeprowadzał się komendant i sekretariat , termin ustalony został na 2 miesiące naprzód i trudno było by z tego powodu przesuwać wybory . Powtarzam , jeżeli ktoś twierdzi że zostały złamane paragrafy statutu to proszę złożyć skargę do OKR. Ale do tej pory jakoś nie słyszałem ( oczywiście plotek ) aby ktoś się nad tym użalał . A związki wydumały że około 36 chor. w SOSG będących na grupach 02 i 03 będzie mianowanych na gr. 04 .
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
14-06-2012, 12:33
Post: #73
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
Chór Aleksandrowa wspiera naszą akcję:

Link - NIE WIDZĘ ZWIĄZKU na You Tube




MUNDUROWI DZIĘKUJĄ RZĄDOWI

LAWINA BIEG OD TEGO ZMIENIA
PO JAKICH TOCZY SIĘ KAMIENIACH
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
14-06-2012, 13:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2012 13:04 przez morski48.)
Post: #74
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
(14-06-2012 12:33 )Rebeliant Szmarowski napisał(a):  Chór Aleksandrowa wspiera naszą akcję:

Link - NIE WIDZĘ ZWIĄZKU na You Tube




Z @ J E B I S T E!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
16-06-2012, 17:18
Post: #75
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
Te związki zawodowe to .................................................................. Porażka i kompromitacja.

Od administratora: Post został zmoderowany ze względu na "brak przekazu" tudzież wulgarność w nim zawartą.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-06-2012, 08:19
Post: #76
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
Ludzie trzymajcie pewien poziom tzw. kultury wypowiedziExclamation Jeśli nie mamy nic do powiedzenia a chcemy tylko obrażać to lepiej już nic nie piszmy. Oczywiście wszelka tego typu "twórczość" będzie albo moderowana albo usuwana.

Generalnie związek to my wszyscy (bez wyjątku) noszący na co dzień mundur SG ..i jaki poziom sami prezentujemy taki jest i poziom naszych oficjalnych przedstawicieli.

A zmienianie świata zazwyczaj zacznijmy od zmieniania siebie czyli wymagając "czegoś" od innych wymagajmy tego "czegoś" również od nas samych.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-06-2012, 09:02
Post: #77
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
@PlanetaX
pamiętam jak na PSG Okęcie jeden z kolegów (namaszczony na związkowca) zasiadał sobie w gabinecie związkowym , a reszta walczyła na kabinach i GBLu...
Wybacz - mojego zdania o związkowcach nie zmienię (żebyśmy się dobrze zrozumieli - piszę o związkowcach na etatach związkowców).
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-06-2012, 20:09
Post: #78
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
(17-06-2012 08:19 )PlanetaX napisał(a):  ... związek to my wszyscy (bez wyjątku) noszący na co dzień mundur SG ...

O przepraszam, proszę mnie nie obrażać, ja nie jestem żaden związkowiec i się z nim nie utożsamiam.
Dla mnie słowo "związkowiec" to synonim braku jaj.

Żeby nie było - kiedyś byłem w związkach, ale stwierdzam że to była tylko strata czasu i składek.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
18-06-2012, 12:52
Post: #79
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
(17-06-2012 20:09 )keyser soze napisał(a):  
(17-06-2012 08:19 )PlanetaX napisał(a):  ... związek to my wszyscy (bez wyjątku) noszący na co dzień mundur SG ...

O przepraszam, proszę mnie nie obrażać, ja nie jestem żaden związkowiec i się z nim nie utożsamiam.
Dla mnie słowo "związkowiec" to synonim braku jaj.

Żeby nie było - kiedyś byłem w związkach, ale stwierdzam że to była tylko strata czasu i składek.

i tu masz racje i chyba czas juz tez na mnie,zbyt długo sie siedzi w nszfsg i nic
wiec czas.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
19-06-2012, 00:01
Post: #80
RE: NIE WIDZĘ ZWIĄZKU
REMANENT


Organizacja związkowa, która pozbywa się członków i blokuje wewnętrzną debatę, zatraca swój przedstawicielski charakter, a jej działalność nabiera znamion mafijnych.
____________________________________________________

Na czas każdej wojny zawiesza się wewnętrzne spory. Cały uderzeniowy potencjał skierowany jest wtedy na zewnątrz i nikt głośno nie mówi o niedociągnięciach. Na takie rzeczy przychodzi czas później. Po zakończeniu zmagań.

Niezależnie od ich wyniku, ci, w imieniu których walczono, rozliczają tych, którzy walczyli. Bierze się wtedy pod lupę decyzje dowódców, poziom rzetelności podkomendnych i obiektywne warunki determinujące przebieg walk. Niejeden zostanie ukarany, nawet wtedy, gdy wynik wojny okazał się pomyślny. Niejeden otrzyma order, nawet jeśli bilans walki wypadł blado.

Przez dwa lata toczyła się w Polsce batalia o kształt ustawy emerytalnej dla żołnierzy i funkcjonariuszy Służb Mundurowych. Z chwilą złożenia przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej podpisu pod tekstem ustawy, batalia dobiegła końca.

Nadeszła pora na remanent.

Strony konfliktu i przebieg walk

Bój o emerytury mundurowe zaangażował z jednej strony rząd RP wraz z jego parlamentarnym zapleczem politycznym i wsparciem przychylnych, a czasem nawet służalczych mediów.

Po drugiej stronie do walki stanęła Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych, która wystawiła zespół negocjatorów. Federację wspierały związkowe organizacje różnych szczebli, a także niezrzeszeni zapaleńcy. Wśród nich – piszący te słowa.

Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że w czasie, gdy trwały konsultacje nad kształtem ustawy emerytalnej, rząd nie przebierał w środkach, aby osłabić pozycję Federacji, jako partnera w negocjacjach.

Donald Tusk oznajmił, że krążą już setki dowcipów o trzydziestopięcioletnich mundurowych emerytach (http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,D...id=1ea57).

Żadnego z tych dowcipów Pan Premier jednak nie zacytował.

Rozwijając ten wątek można zadać pytanie: czy fakt, że o czymś, lub o kimś, krążą setki dowcipów, jest wystarczającym powodem, aby to coś, lub tego kogoś zmienić? „Setki”, to co najmniej dwie setki. A więc, gdy Donald Tusk powołuje się na „setki” dowcipów o 35-letnich emerytach, ma na myśli co najmniej dwieście kawałów.

Czy dwieście kawałów, to wystarczający powód, aby wprowadzać strategiczne zmiany w systemie państwa?

Liczbę dowcipów na temat polskiego rządu, polskiego Sejmu i Senatu, na temat poszczególnych posłów i ministrów, na temat samego Pana Donalda Tuska – Prezesa Rady Ministrów – trudno oszacować. Ale zakładając, że przekroczy ona wartość „dwieście” (i tym samym wypełni kryterium: „krążą setki dowcipów”), czy w dostateczny sposób uzasadni to ideę rozwiązania parlamentu i zdymisjonowania rządu?

Wracając do meritum -

Minister Spraw Wewnętrznych, występujący w Radiu ZET, wdał się w następującą pogawędkę z redaktor Moniką Olejnik:

Jacek Cichocki: (...) ze względu na charakter pracy, czyli na służbę funkcjonariuszy mundurowych jest zasadne utrzymanie systemu zaopatrzenia.

Monika Olejnik: No szczególnie, jak się patrzy na agenta Tomka, takiego najmłodszego emeryta, to jest zasadne.

Jacek Cichocki: No rzeczywiście są wypadki, które mogą podważać tą tezę, którą w tym momencie powiedziałem, bo rzeczywiście przystojny, młody, w pełni sił emeryt może budzić opór społeczny.

(http://wiadomosci.radiozet.pl/Programy/G...Cichocki3)

A wystarczyło podać dane ilustrujące proces przechodzenia na emeryturę przez żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy mają 35 lat. Na przykład w roku 2011 było to około stu osób, czyli pół promila stanu osobowego Służb Mundurowych (http://mundurowi.salon24.pl/413146,mundu...wia-dosc).

Redaktorski tandem, Leszek KostrzewskiPiotr Miączyński, którego pracę trudno określić inaczej, niż jako dziennikarstwo dyspozycyjne, w serii artykułów deprecjonował ofiarność Mundurowych i manipulował danymi, aby wykazać, że nasze uprawnienia są nadmiernie rozbudowane i społecznie niesprawiedliwe, a nasz protest w ich obronie bezcześci honor munduru i ma charakter szantażu.

Prasowi hunwejbini pisali o naszych emeryturach, o wysokości uposażeń i o odpłatności za pobyt na chorobowym.

To ich autorstwa jest bon mot o wysypie zdrowych 35-letnich policyjnych emerytów, których, o czym dyspozycyjni dziennikarze nie wspominają, było w 2011 roku dokładnie 45 – czterdziestu pięciu (http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,1157...ych.html).

To oni błyskotliwie porównali poziom codziennej absencji chorobowej policjantów do likwidacji 20 komend powiatowych (http://m.wyborcza.biz/biznes/1,106501,11764119.html).

Etatowym łgarzom wtórowali z doskoku inni przedstawiciele mediów.

Konrad Piasecki na łamach swojego bloga „Dzienniki Mikrofonowe” wypisywał kompromitujące głupstwa o naszych uprawnieniach emerytalnych (http://fakty.interia.pl/felietony/piasec...1Kolejny).

Ordynarnego nadużycia dopuścił się też Krzysztof Zacharuk, piszący o policyjnych zwolnieniach chorobowych (http://www.hotmoney.pl/artykul/zwolnieni...ch-25565).

Strona rządowa na wszelkie sposoby starała się zdeprecjonować etos służby w mundurze. A przy okazji skierowała przeciw nam całą społeczną frustrację, spowodowaną wydłużeniem wieku emerytalnego w sferze cywilnej.

My, czyli strona związkowa* (określenie umowne, użyte wyłącznie dla czytelności wywodu), najpierw podjęliśmy akcję informacyjną (flagi, syreny, ulotki), potem ostrzegawczą (Okęcie i Medyka) a wreszcie 12 stycznia 2012 roku zorganizowaliśmy pikiety. W czterech miastach – gospodarzach rozgrywek turnieju EURO 2012 nasze wystąpienia zgromadziły około 6 tysięcy uczestników.

Tę „ofensywę zimową” wpierał internetowy piar. Strona wydarzenia na portalu społecznościowym „Facebook” zgromadziła ponad tysiąc osób (http://www.facebook.com/events/342767539072183/).

W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że ofensywa zimowa nie dotyczyła stricte emerytur, a podwyżek uposażeń, które Premier Tusk obiecał niektórym z nas, pomijając pozostałych, czym wywołał gwałtowny sprzeciw całego środowiska zawodowego Ludzi Munduru. Jednak nasze styczniowe działania wpisały się w szerszy nurt walki o godność służby w mundurze i jej socjalne zabezpieczenie.

Główne obszary konfrontacji z rządem były ściśle związane z najsilniej akcentowanymi przez stronę przeciwną „przywilejami mundurowymi”. Te obszary, to 1) wysokość uposażeń, 2) zasady emerytalne i 3) odpłatność za pobyt na chorobowym – 80% vs 100%. Czwartego obszaru, czyli różnic między sferą mundurową a cywilną w zakresie naliczania urlopu wypoczynkowego, strona rządowa nie zdążyła - lub nie potrzebowała - instrumentalnie wykorzystać (http://mundurowi.salon24.pl/419653,czwarta-fala).

W kolejnych miesiącach bój o emerytury toczył się już nie na ulicach, a w gabinetach i w komisjach parlamentarnych. Z jednej strony towarzyszyły mu łapczywe deklaracje Ministra Finansów, z drugiej (naszej) – zawoalowane pogróżki o storpedowaniu przez Mundurowych turnieju EURO 2012.

Ostatecznie Prezydent RP ustawę podpisał, a Federacja ogłosiła zawieszenie Protestu Służb Mundurowych na czas trwania piłkarskich igrzysk EURO 2012.

Wynik starcia

Na dzień dzisiejszy wiemy, że:

- osoby wstępujące do służby od dnia 01.01.2013 roku będą mogły przejść na emeryturę najwcześniej po 25 latach służby, ale nie wcześniej, niż po osiągnięciu 55 roku życia;

- dla wyżej wymienionych osób wysokość świadczenia emerytalnego będzie obliczana na podstawie wysokości uposażeń z 10 (dziesięciu) lat wskazanych przez przechodzącego na emeryturę żołnierza lub funkcjonariusza;

- funkcjonariusze Służb Mundurowych, pominięci w „lipcowym rozdaniu”, otrzymają podwyżki uposażeń w wysokości 300 PLN brutto, licząc od października 2012 roku (http://www.youtube.com/watch?v=qvanyz6x-...re=related – Panie Ministrze, jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną... więc trzymamy za słowo);

- Służby Mundurowe będą chorować na zasadach pełnej, czyli stuprocentowej odpłatności za pobyt na zwolnieniu lekarskim.

- „przy okazji” pozbawiono funkcjonariuszy Straży Granicznej, pełniących służbę w bezpośredniej ochronie granicy państwowej, przelicznika „ rok za półtora”, w wyniku którego każdy rok służby oznaczał półtora roku wysługi, liczonego do podstawy emerytalnej. Na przykład 20 lat służby na granicy, oznaczało 30 lat wysługi (http://www.facebook.com/photo.php?fbid=2...29&type=1)


Zwycięzcy

Przyjmując, że mundurowa konfrontacja z rządem RP obejmowała wymienione wcześniej trzy obszary: podwyżka uposażeń, kształt emerytur, odpłatność za pobyt na chorobowym – arytmetycznie wychodzi 2:1 dla Mundurowych.

Już wiemy, że Mundurowi dostaną podwyżki. Jedni w lipcu, pozostali w październiku, choć jeszcze na dobre się nie rozpadało (a warunkiem przyznania październikowych podwyżek miała być dobra pogoda). Nasze lekarskie zwolnienia nadal będą płatne w całości.

Natomiast w kwestii emerytur rząd zrobił, co chciał.

Strona przeciwna nie tylko „utrzymała stan posiadania”, ale znacznie go powiększyła. Początkowo ustalono, że Mundurowemu, odchodzącemu na emeryturę wyliczy się wysokość świadczenia na podstawie ostatnich 3 – trzech – lat służby. Rząd arbitralnie, to znaczy lekceważąc wcześniejsze uzgodnienia ze stroną związkową, ustalił czasowy przedział wyliczenia podstawy emerytalnej na 10 – dziesięć – lat, wskazanych przez Mundurowego. Biorąc pod uwagę fakt, że w toku długoletniej służby Mundurowy albo awansuje, albo „stoi w miejscu” (ale się nie cofa, bo cofanie, to degradacja na skutek ciężkich przewinień, co oznaczałoby de facto odejście do cywila), łatwo wywnioskować, że te dziesięć wybranych lat w praktyce będzie oznaczało dziesięć ostatnich lat służby.

Ocena efektywności naszych bojów z rządem nie jest jednoznaczna.

Podwyżki uposażeń– ewidentnie punkt dla nas.

Zwolnienia lekarskie – także punkt dla Służb.

Emerytury...

Premier obiecał, że ci, którzy już służą, nie stracą – „szanujemy prawa nabyte”. Być może to właśnie zdeterminowana postawa strony związkowej przyczyniła się do tego, że rząd nie skłonił się ku pomysłom Ministra Finansów.

Pozostaje jednak faktem, że rząd przeprowadził kwestię nowych zasad emerytalnych po swojemu, grając nie fair. A my nie byliśmy w stanie nic z tym zrobić.

Nawet jeśli faktycznie jest zasługą strony związkowej, że nowe przepisy będą dotyczyć wyłącznie tych, którzy zaczną służbę od przyszłego roku, arogancja rządu spowodowała istotne szkody.


Po pierwsze: instrumentalnie zszargano w oczach społeczeństwa wizerunek Służb Mundurowych i Ludzi Munduru, którzy służą Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Po drugie: warunki służby dla wstępujących rekrutów zdefiniowano w taki sposób, który w zasadzie gwarantuje, że do Służby stawią się wyłącznie ci, którzy nie poradzili sobie w życiu.

Największe zastrzeżenia budzi połączenie kryterium wieku i wysługi. Dla jednych spełnienie tego podwójnego kryterium będzie oznaczać konieczność służby przez lat 35 (jeśli mundur wdzieją mając 19 lat), dla drugich – brak możliwości służenia dłużej, niż wynosi minimalny okres wysługi (jeśli do służby wstąpią mając lat 35).

Rząd zarówno wygrał, jak i przegrał bój o mundurowe emerytury.

Wygrał poprzez zmanipulowanie i zlekceważenie strony związkowej. Przegrał, bo za pół roku będzie musiał stawić czoła problemom wynikającym z rażących braków kadrowych w przetrzebionych szeregach Służb.


Rezultat działań w ramach Protestu Służb Mundurowych zasługuje więc na miano remisu (http://jacekkosmaty.pl/?p=2031).

Rozliczenia

Należy zadać dwa podstawowe pytania:

1. Co Federacja chciała wywalczyć?
2. Co Federacja mogła wywalczyć?

Odpowiedź na pytanie pierwsze wydaje się oczywista. Federacja chciała obronić mundurowe status quo, dodając mały bonus. Czyli: przechodźmy na emeryturę tak, jak dotąd, chorujmy tak, jak dotąd, a jeszcze zarabiajmy odrobinę więcej, niż obecnie.

Tak zdefiniowane cele zostały osiągnięte. Dlaczego zatem w siedzibach władz związkowych szampan nie leje się strumieniami?

Dlaczego ze strony działaczy związkowych płyną sygnały rozczarowania reakcją szeregowych związkowców i niezrzeszonych Mundurowych? Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?

Odpowiedź jest bardzo prosta i zarazem bardzo bolesna:

Egzekutywa oderwała się od mas!

I to już dawno.

Nie obruszajcie się, Koledzy Związkowcy, na tę leninowską frazeologię. Ona niestety pasuje jak ulał, do opisu tego, co dzieje się w naszych związkach zawodowych (http://www.youtube.com/watch?v=iFLK1Gk39...youtu.be). Jeśli Federacja chce w przyszłości toczyć zwycięskie boje z rządem, musi dzisiaj stawić czoła brutalnej prawdzie. Będą jeszcze bitwy do wygrania. Ale bez gotowości na zmiany, Federacja nie może liczyć na sukcesy.

Wielu działaczy terenowych z pewnością ma poczucie krzywdy wobec uogólniającej, nieprzychylnej opinii o związkach zawodowych. Niestety – ci, których ta opinia naprawdę nie dotyczy, pozostają chlubnymi wyjątkami.

Jesienią 2011 roku w jednej z terenowych organizacji Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy Straży Granicznej miało miejsce wydarzenie bulwersujące i brzemienne w skutki. Przewodniczący organizacji „wydalił z szeregów” jednego z działaczy, który głośno i otwarcie występował w obronie swoich podwładnych. W uzasadnieniu „wydalenia” podano, że działacz dopuścił się obrazy wobec kierownika jednostki organizacyjnej. Prawda okazała się nieco inna, działacz odwołał się od „wydalenia” i łaskawie „przywrócono go” do członkostwa (http://www.nszzfsg.org.pl/viewtopic.php?...0f5d1#p5).

Ale w czasie, gdy trwała procedura „wydalania”, działacz opublikował skan powiadomienia o „wydaleniu” na forum dyskusyjnym NSZZ FSG (http://www.nszzfsg.org.pl/download/file....bb68a15c). Konto działacza niezwłocznie zablokowano. Wzbudziło to burzę wśród użytkowników forum. Forumowicze, dotychczas raczej kłótliwi, w tym wypadku stanęli murem za kolegą. W efekcie forum NSZZ FSG zostało zresetowane. Całkowicie je wyczyszczono. Od tamtej pory uczestnictwo w nim możliwe jest wyłącznie w oparciu o weryfikację danych z legitymacji związkowej.

Jednak na tym nie kończy się „krótka historia jednego pisma”. Forumowicze, którzy nie zaakceptowali groteskowej powtórki stanu wojennego, przenieśli się na inne forum (http://forumsg.pl). Tak oto powstało forum dyskusyjne funkcjonariuszy Straży Granicznej, niezależne od „niezależnego” związku zawodowego, któremu bardziej zależy na dobrych relacjach z władzą, niż na ochronie interesów funkcjonariuszy.

Wyrzucić z szeregów związku za obrazę komendanta? A od czego komendant ma podległe komórki organizacyjne. Od czego są procedury dyscyplinarne?

Zresetować forum dyskusyjne, bo dochodzi na nim do dyskusji? Weryfikować dane personalne użytkowników forum? Uzasadnienie, że dzięki temu na forum wreszcie dyskutują prawdziwi związkowcy, w równym stopniu obraża inteligencję adresatów, jak i nadawców (http://www.nszzfsg.org.pl/viewtopic.php?...c60f0567).

Organizacja związkowa, która pozbywa się członków i blokuje wewnętrzną debatę, zatraca swój przedstawicielski charakter, a jej działalność nabiera znamion mafijnych.

Organizacja przedstawicielska, która przecina łączność z własnymi „dołami” i nie dąży do popularyzacji członkostwa, wymaga rozwiązania i utworzenia na nowo.

Zamiast wydawać pieniądze na organizację szkoleń z zakresu przepisów prawa pracy, zamiast zatrudniać prawników dla zapewnienia obrony w postępowaniach dyscyplinarnych, organizacje związkowe wolą kupować paczki świąteczne dla dzieci związkowców. Składka związkowa wynosi 10 PLN miesięcznie. A przecież wystarczy wypisać się ze związku zawodowego, aby dwa razy w roku, na Wielkanoc i Boże Narodzenie, kupić dziecku paczkę o wartości 60 PLN.

Zamiast walczyć o prawa funkcjonariuszy, kupuje się sztandary i organizuje turnieje piłkarskie

Tak oto mają się sprawy w Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym Funkcjonariuszy Straży Granicznej. Jak jest gdzie indziej – z praktyki nie wiem, ale po lekturze tekstu Pana Podinspektora Jacka Kosmatego, „Jakby trochę lżej”, zamieszczonego na blogu „Zapiski Niepokorne” (http://jacekkosmaty.pl/?p=1579), mogę sobie wyobrazić, że i w NSZZ Policjantów nie jest zbyt różowo.

Odpowiedzmy wreszcie na pytanie drugie, czyli co federacja mogła wywalczyć.

Można było powalczyć o przelicznik emerytalny „rok za półtora” dla funkcjonariuszy Straży Granicznej. Zapewne nie w takim kształcie, jak dotychczas. Obecnie bowiem jest tak, że niezależnie od tego, czy funkcjonariusz zamarza na kość pełniąc służbę w rozklekotanym landroverze, czy codziennie zajmuje się pracą kancelaryjną w godzinach 7:30 – 15:30, ma takie samo prawo do przelicznika emerytalnego. Nie jest to sprawiedliwe. Nie jest też pragmatyczne. Doświadczeni funkcjonariusze nie chcą przechodzić do struktur oddziałowych, bo w ten sposób wiele stracą, a nie zyskają nic. Naczelnik wydziału nie może zaproponować chorążemu z granicy etatu oficerskiego, bo nim nie dysponuje. W dotychczasowym kształcie przelicznik „rok za półtora” był raczej nie do obrony. Ale zlikwidowanie go, bez zapewnienia innej rekompensaty za służbę odbywaną nieraz we wręcz ekstremalnych warunkach, powinno było spotkać się z reakcją strony związkowej. Tej reakcji zabrakło.

Można było skuteczniej występować w obronie godności Służby. „Sprostowań nikt nie czyta” – to jedna z podstawowych prawd o mediach. Wizerunku nie buduje się publikacją sprzeciwów na branżowej witrynie, do której zaglądają głównie ci, których wizerunek zszargano. Trzeba działać aktywnie i docierać do szerokiego odbiorcy spoza naszych szeregów. Żadnych kroków w tym kierunku Federacja nie podjęła. Nie licząc kilku medialnych wystąpień Przewodniczącego NSZZP, które „nie poruszyły sumień”. Projekt związkowych ulotek kolportowanych przed styczniowymi pikietami pozostawia bardzo wiele do życzenia. Zdaje się, że nikt nie wpadł na pomysł, aby powierzyć te robotę profesjonalistom.

Należało powołać sztab akcji protestacyjnej. W każdej wojnie, w każdej kampanii, powołuje się sztab. Jest on odpowiedzialny za sporządzenie harmonogramu działań i za przygotowanie taktyki. Sztab dobiera fachowców do realizacji zadań na poszczególnych kierunkach. Zamiast tego ograniczono się do zorganizowania wojewódzkich komitetów protestacyjnych. Nawet najbardziej prężne z nich, na przykład komitet wielkopolski, nie mogły zrobić nic więcej, niż wydawanie groźnych pomruków.

W jaki sposób można animować masy, jeśli gardzi się kontaktem z nimi. Związkowy aktywista powinien być ciągle spocony. Powinien nieustannie chodzić do ludzi, przekonywać ich do celów akcji i mobilizować do osobistego zaangażowania. Jeśli spotkacie przewodniczącego terenowej organizacji, który ma na sobie suche ubranie, zastanówcie się, po co go wybraliście.

Jestem przekonany, że gdyby związkowi funkcyjni wszystkich szczebli potrafili dotrzeć do szerokich mas Ludzi Munduru, efekty działań prowadzonych w ramach Protestu Służb Mundurowych byłyby o wiele korzystniejsze.

Nie jest prawdą, że do skutecznej walki o prawa grupy zawodowej trzeba dysponować możliwością strajku. Przecież nasze wystąpienia podczas akcji ostrzegawczej w Medyce i na Okęciu oraz w czasie pikiet, nie wiązały się z przerwaniem wykonywania czynności służbowych. A jednak zostały zauważone przez media, nawet te, dla których rzetelność informacji nie stanowi nadrzędnego celu.

Gdyby takich wystąpień było więcej, gdyby udział w nich był bardziej liczny i gdyby stanowiły one element sprawnie zaplanowanej, całościowej strategii, żaden minister nie odważyłby się stawiać protestujących na baczność słowami „służby mają służyć” (http://www.facebook.com/photo.php?fbid=1...&theater), lub „grożenie w tym momencie protestami jest po prostu niestosowne”.

Członkowie zespołu negocjacyjnego, merytoryczni bohaterowie tej ciężkiej batalii, mają z pewnością poczucie niedosytu. Włożyli wiele pracy. Wiedzą, jakie warunki zastali, a jakie uzyskali. Ich trud nie doczekał się stosownych wyrazów uznania. Stosownych, to znaczy masowych, gromkich i entuzjastycznych. Zamiast tego docierają do nich głosy krytyki. Rozumiem tę gorycz.

Ale nie o Was, Przyjaciele, jest ten artykuł. Wasz wysiłek nie poszedł na marne. Jednak jego skutki mogłyby być bardziej spektakularne i przynieść większy pożytek środowisku Służb Mundurowych. Gdyby nie związkowi sabotażyści różnych szczebli.

Co dalej, Towarzysze?

Będą jeszcze bitwy do wygrania. Ale zanim strona związkowa zdecyduje się je stoczyć, musi otworzyć się na zmiany.

Trzeba na nowo zbudować dialog między związkowym aparatem, a masami, które ten aparat nominalnie reprezentuje.

Niech na stronach internetowych administrowanych przez organizacje związkowe, w widocznych miejscach pojawią się linki do niezależnych platform wymiany poglądów. Niech związki zawodowe poszczególnych formacji dokonają odważnego przeglądu własnej polityki informacyjnej. Niech przewodniczący krajowych struktur poszczególnych central związkowych wbiją sobie do głów, że ich rola wobec innych działaczy i funkcjonariuszy jest służebna. Jeśli nie potrafią tego zrozumieć, lub nie chcą zaakceptować – najwyraźniej ich pobyt w stolicy niepotrzebnie się przedłuża.

Trzeba wywrzeć presję na tych, którzy bezwstydnie tkwią w konflikcie interesów.

Niech zrezygnują z piastowania stanowisk funkcyjnych w strukturze związkowej. Formalnie nikt ich do tego nie zmusi. Ale jeśli z tysięcy gardeł usłyszą wezwanie: „Towarzysze, wyp...ć”, z pewnością zrozumieją, że ich funkcyjny czas dobiegł końca.

Trzeba korzystać z nowoczesnych technik przekazu społecznego, aby zbudować spójny pozytywny wizerunek Służb Mundurowych i ich związkowej reprezentacji. Działania wizerunkowe muszą wynikać z całościowej koncepcji, która powinna być przygotowana w konsultacji z fachowcami w dziedzinie PR.

Elementarnym warunkiem skuteczności działań organów przedstawicielskich jest masowość. Działania tych organów są tym skuteczniejsze, im większy procent danego środowiska utożsamia się ze swoją reprezentacją.

Rząd mógł sobie pozwolić na sporą dozę nonszalancji w rozgrywce z Federacją Związków Zawodowych Służb Mundurowych, ponieważ wiedział, że tak naprawdę jej oparcie w masach jest znikome. Te sześć, może siedem tysięcy ludzi na styczniowych pikietach i dodatkowo może kilkanaście tysięcy tych, którzy „chcieli, a nie mogli”, to niestety maksymalny pułap poparcia dla działań Federacji.

To nie kontestatorzy są winni, że informacje o nieprawidłowościach wydostały się do szerszego obiegu. Zwalczmy raz na zawsze szkodliwy slogan o „robieniu we własne gniazdo”. Winni są bowiem ci, którzy swoją niemoralną postawą wzbudzili falę wewnętrznej krytyki i próbowali tę krytykę stłumić.

Jeśli przewodniczący terenowej organizacji odmawia przyjęcia do związku funkcjonariusza, wobec którego toczy się postępowanie dyscyplinarne, argumentując, że zachodzi groźba uwikłania związku w konflikt z kierownictwem jednostki, to znaczy, że ten przewodniczący ma zdeformowane pojęcie nie tylko o własnej roli w strukturze związkowej, ale i o systemie prawnym cywilizowanego państwa.

Jeśli terenowa organizacja związkowa rozpoczyna przygotowania do udziału w pikiecie na dwa dni przed jej terminem, to nie mamy tu do czynienia z nieudolnością lub brakiem wyobraźni. Mamy tu do czynienia z sabotażem.

Koleżanki i Koledzy ze związków zawodowych, żądajcie zmian. Bezkompromisowo rozliczcie swoich reprezentantów z ich udziału w Proteście Służb Mundurowych. Piętnujcie sabotażystów. Pozbądźcie się ich z szeregów. Aktywizujcie odważną wewnętrzną debatę. Głośno mówcie o patologiach. W przeciwnym wypadku do kolejnej batalii z rządem Federacja znowu stanie nieprzygotowana.

Wprowadźmy odważne zmiany, aby odzyskać zdolność do skutecznej walki w obronie godności naszej Służby i praw Ludzi Munduru.
_____________

Link - Remanent na Salon24

MUNDUROWI DZIĘKUJĄ RZĄDOWI

LAWINA BIEG OD TEGO ZMIENIA
PO JAKICH TOCZY SIĘ KAMIENIACH
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Kontakt | Your Website | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS